|
sobota, 21 kwietnia 2012
Lato
11/06 gorąco див. http://pelcia.livejournal.com/3435.html
12/06 ostatni TofuATAK w Cyklozie
parowozik 2,40
13/06 не кожного буденного дня кайфуєш від приготовування їжі. :-) ми досягли вершин пюрнонсенсу, приготовуючи баклажан і крупу
17/06 nad Ściekiem spotykamy całe zatrzęsienie fauny: komary (mnóstwo), sarnę (jedną), żaby (dwie)
22/06 . na skrzyżowaniu w Strzelcach Opolskich łowię okiem plandekę „KOSTKA BRUKOWA. GALANTERIA BETONOWA” . Okęcie, Al. Krakowska, wjazd do Warszawy – pod szyldem zakładu pogrzebowego kandydaci obiecują lepsze jutro . jakiś jegomość telefonuje do taty, mówiąc: - Przepraszam, czy tu można załatwić zwiedzanie Radia Maryja? . kawie z BP mówimy stanowcze NIE . z lasu wychodzą lisy
23/06 . Jak mówi klasyk, пишуть три пальчики, а болить ціле тіло.
I Hugo-Bader mówi: Ja wolno piszę, nie jestem szybki. I uważam, że jeśli tekst ma być dobry, to trzeba się przy nim nacierpieć. Niestety. W tekście widać cierpienie. Trzeba to z siebie wypruć, trzeba siedzieć przy kaloryferze i tłuc głową w kaloryfer. To jest ciężka robota, ja mam koleżankę, która rzyga, jak pisze – takie jest napięcie emocjonalne, że organizm nie wytrzymuje, i ja to rozumiem. To są kamieniołomy, to jest rozpacz. Pani się śmieje, ale ja nie mam za co rodziny utrzymać, bo to tyle trwa, a jestem na wierszówce. No. (Kamieniołomy, z Jackiem Hugo-Baderem rozmawia Marta Szarejko, Bluszcz, nr 14, listopad 2009, s. 138)
. Czuję wiatr we włosach, i, muszę powiedzieć, jestem zadowolona ze swojego wolnobiegu. Czyż rozkosznie bierna jazda z górki nie jest sprawiedliwą nagrodą za męki podjazdu? Do przerzutek też nic nie mam. A że rower nie ma większych walorów estetycznych? Ale jeździ.
24/06 .треба уміти чекати . porywem silnej woli skasowałam rybki (!!!)
25/06 . ЖИРНИЙ ШРИФТ (odpowiedź przychodzi po niewczasie, ale zawsze) . kot ma brudny nos . darowanemu biurkowi nie zagląda się w zęby
26/06 . rano kot w kartonie . świetliki świecą w ciemnym lesie . Od dziś mama ma telefon komórkowy. Stało się niemożliwe, trzeba to zapisać kredą na kominie
29/06 rano o 12.00 kot miauczy
01/07 Фортмісія 2010, święto znalezionych wianków
04/07 . II tura wyborów prezydenckich (nie głosuję i mam wyrzuty sumienia) . rodzinny festyn . drżymy o życie kreta . ступня у білих з червоним кросівках «Порше Дезайн» топтає покинутий кимось шматок хліба . dziury w karimatach як типова ознака Фортмісіянина . na kolanach przed kulturą amerykańską . Let me introduce you to the end – концерт як медитація . їсти все приготовлене, щоб нічого не марнотравити — важко, але є в тим щось привабливого, гарного, чистого
04-05/07 W nocy przychodzi niespodziewane ochłodzenie [dotąd w namiocie było parno i lepko], dwa razy budzę się i naciągam na siebie jeszcze jedną warstwę ubrania, a śni mi się głos telewizyjnej pogodynki, że mimo lata nadchodzą dni zimne, że może nawet sypać śnieg.
05/07 W kolejce w środku budki ukraińskich celników (смуга руху: з України), z pogawędki ukraińskich babuleniek dowiaduję się, że wybory wygrał “заступник”. I chwała Bogu! A potem niezapomniana kłótnia o to, że babcia (pomarszczona, w chustce) głosowała na Janukowycza („Emeryturę podniósł!To dobry człowiek, on na swoim miejscu”) - (глузливо:) A o ile wam tę emeryturę podniósł? Głupia baba! Bandyta! - A ta wasza Julka nie lepsza. - Czemu Julka? Tam oprócz Julki byli mądrzy ludzie. Na co głos z końca kolejki: - Taki u was Janukowycz, jak u nas Komorowski (młoda Polka, rozbawiona) - Baby, kłóćcie się w domu!
08/07 . gdy klapki miarowo klekoczą o bruk. lubię . 25 stopni (w cieniu); w cieniu przysiadam z lodem na niebieskim pojemniku z nieśmiertelnym napisem AKCJA ZIMA . i zbieranie malin jako medytacja . odklejam z malinowych liści ślimaki, biorę zamach i rzucam je za płot. metoda tyleż nieskuteczna, co humanitarna
10/07 . ранком треба бути обережним із будильником: кіт (який часто поруч) його не любить . nic nie zachwieje starą prawdą: owoce najlepiej smakują z krzaka 11/07 finał mistrzostw świata w piłkę kopaną wygrywa Hiszpania, bo ośmiorniczka Paul nie myli się nigdy. Ł. przed telebimem na rynku w Eindhoven i jego przybrana holenderska ojczyzna, cała ubrana na pomarańczowo, wyraźnie nie cieszą się z „tak nie lubianego przez sportowców” drugiego miejsca
18/05 . żyjemy w świecie kłamstwa i Photoshopa (przeglądamy z Diuną magazyn ilustrowany) . Що ж, коли не впиватись, не вприскувати морфію, не курити опіуму, то треба хоч роботою задурити себе.», пише Українка в чорному розпачу над ліжком смертельно хворого Мержинського, і викликає це подив — що це можливо — і захват і пошану і заздрість для музи так вправної і гнучкої
19/05 Przyjeżdżam do domu, a tu wielka woda i raport z oblężonego miasta. Dom stoi nad rozlewiskiem, krajobraz – mazurski. Wygląda to pięknie, ale jakim okupione jest cierpieniem. Bajkowo, nierealnie, fantastycznie. Przypominam dziecięce postrzeganie powodzi przede wszystkim jak przygody. Powódź, woda w nudnych, wytartych od nadmiaru spojrzeń krajobrazach i wnętrzach była pożywką dla wyobraźni. Znajome ulice zamienione w rzeki? Super! Basen we własnym mieszkaniu? Fantastycznie, chcę popływać! Dziecko nie rozumie, ile woda może wyrządzić szkód. Przecież wyschnie – myśli. Ale niezdrowa adrenalina, ta awanturnicza żyłka jest we mnie i teraz, tu nie dokonało się doroślenie. Mówi: - Mazury. Można popływać kajakiem.
wydatki na komunikację: 1 zł
20/05 . (Opole) W połowie drogi między rynkiem a dworcem młodzi alternatywni, na oko gimnazjalni, szarpiąc struny z zaangażowaniem, śpiewają urodziliśmy się dwadzieścia lat po wojnie, hymn nieswojego pokolenia. . lubię pociąg bohumiński z zielonym wytartym pluszem foteli . na południu Polski można znaleźć wyraźne ślady rodu Nazaruków. Kebab „Nazar” w Opolu (rzut kamieniem od rynku); Koziołek Matołek 2. Komiks teatralny dla najmłodszych, Teatr Bagatela w Bielsku-Białej, muzyka: Piotr Nazaruk – plakaty wiszą nawet w Kędzierzynie-Koźlu. Na eksponowanych miejscach. . stało się już chyba elementem tradycji, że z Opola przywożę książkę: „Ex libris” Anne Fadiman i Kalendarz biodynamiczny „Działkowca” (z księgarni Nowa), „Busz po polsku” Kapuścińskiego (ze sklepu Klubu Dla Ciebie), „W ogóle i w szczególe. Eseje poufałe” tejże (niezrównanej!) Anne Fadiman (z tejże Nowej), w końcu po wielekroć o- i przeglądane „Teorie literatury XX w. Podręcznik” Anny Burzyńskiej i Pawła Markowskiego. Ostatnią z księgarni Paweł i Gaweł przy pl. Kopernika ( i plan Opola, po udzieleniu odpowiedzi na pytanie Jest pani studentką? za jedno i drugie zapłaciłam 50 złotych, przy czym cena sugerowana na okładce tomiszcza opiewa na 49 zł) W tym, warto popierać małe księgarnie. [I nie tylko dlatego, że w opolskim Empiku częstokroć nie znajduję tego, czego akurat szukam.] . Odra płynie Odrzańską – najlepszy dowód na to, że na perfomatywną moc języka należy uważać
23/05 . „Zaiste – napisał Henry Wald Beecher – gdzież natura ludzka jest słabsza niż w księgarni!”. Moja bywa dość silna w Barnes&Noble, bo wiem, że jeśli oprę się jakiemuś tytułowi przy jednej okazji, a kupi go kto inny, identyczny tom pojawi się na jego miejscu, jak plastikowa kaczka na strzelnicy. Jeśli oprę się a k u r a t temu, przyjdzie kolejny dzień, kolejna kaczka. W książkowym antykwariacie każdy tom jest niepowtarzalny, nie można go wymienić na inny z magazynu wydawcy, nie jest też wizualnie identyczny ze swym niegdysiejszym rodzeństwem, gdyż i ono wraz z każdą zmianą właściciela zyskiwało własna osobowość. Jeśli nie kupię książki już, mogę nigdy nie mieć drugiej okazji. (A. F., Ex libris, 168 passim) Mam wrażenie, że na Ukrainie trwa permanentna epoka s p r z e d Barnes&Noble, nawet na fabrycznie nowe kaczki trzeba częstokroć polować z prawdziwie myśliwską żyłką i tym, o tym – poczuciem, że Jeśli nie kupię książki już, mogę nigdy nie mieć drugiej okazji. A smak zwycięstwa jest słodki. Wiem o tym ja, któram posiadła Ендшпіль Адольфо або Троянду для Лізи Tani Malarczuk, musi wiedzieć o tym i Martyna, której udało się posiąść Riwne/ Rowno Irwańca, nakład wyczerpany. Obecnie poluję na czytelnikowskie Lustro dzieciństwa Istvana Kovacsa, 2002, nakład wyczerpany. A więc, co przyszło mi odkryć z niejakim trudem, i w Polsce take buwaje.
27/05 . ID UW, ostatnie piętro, korytarz. mimo przechodzi człowiek z kieszeniami [spodni], w których można by pomieścić encyklopedię, i które, zdaje się, tę encyklopedię mieszczą. ekstra. . Z historii alternatywnej: Вже в десятилітньому віці, в листі до бабусі, Лариса Косач підписується «Ваша Леся». Характерно – хоч не дуже зрозуміло – що листи до близьких письменниця завжди підписує псевдонімом, листи до інших осіб (м. ін. до І. Франка, М. Павлика, В. Гнатюка) – переважно справжнім прізвищем. Бувають і такі курйози як підпис в листі до Ольги Кобилянської від 22.01.1900 р. псевдонімним іменем та першою літерою справжнього прізвища: «Ваша Леся К.». Листи до Кобилянської письменниця підписує від імені Лесі Українки. Це, на мою думку, є пітвердженням правила, за яким псевдонім був призначений тільки дла вузького кола дуже близьких осіб. Причиною може бути специфіка родини Косачів …
Chińczyki trzymały się mocno, dopóki mnie nie tknęły niekonsekwencje w źródłach moich i cudzych (a cudze mówiły że pseudonim nadała jej mama w wieku lat 13tu), no i wtedy sprawdziłam. I dowiedziałam się. Że Lesja to skrót od Larysa (między innymi)
parowozik 2
02/06 młody las brzozowy. zielony. giętki. pierwsze skojarzenie: Katyń. nie jesteśmy zdrową nacją.
parowozik 1,40
03/06 Jaworki, Małe Pieniny
04/06 . Narzekanie narodowym sportem Polaków . Woda wdarła się do piwnicy pensjonatu u miłej pani; nowy czasownik: wiadrować – wywiadrować; tato hersztem akcji ratunkowej . Łzy, oglądając „Marley i ja”
05/06 .po kolana w błocie, czyli bliskie spotkanie ze zjawiskiem bagna, które wciąga . Wysoka [навпростець, organoleptycznie w bliskim kontakcie ze skałą.] Usłyszałam: To skała wapienna, jeden młody alpinista tu zginął. Ale na głupotę nie ma rady. Tatry były w chmurach.
06/06 przełom. kot w nastroju przychylnym (pierwszy raz SAM wszedł mi na kolana!). rozpiera mnie duma
07/06 Autorom tekstu „Польскі імена і назви в українському тексті” (o charakterze poradnikowo-naukowym) udało się popełnić chochlik drukarski „Kopiernik”, w jakim mistrzowsko połączyli miasto piernika z miastem Kopernika
09/06 . zmiana paradygmy: NIGDZIE się nie spieszyć . [Wetlina] jedna tańczy jak robot, druga tańczy jak kotka. podróż wgłąb siebie. маніхейська? неповнота. parowozik 3,80
środa, 17 listopada 2010
Wiosna
29/04 wiosna jest niczym dobra wróżka, która przyodziewa krajobraz-żebraka w szmaragdowy płaszcz. to, co pobladłe-spękane, przygarbione-liszajowate ubiera w sukna zwiewne i piękne. zieloną nicią ceruje i łata krajobraz, gdy ten już całkiem rozłazi się w szwach . spijamy miód z naszych ust i nektar z naszych ciał
wydatki na komunikację: 1 zł
30/04 . zieleń jest tak bujna i intensywna, że aż bolą oczy (o dziwo wciąż przyzwyczajone do spokojnego minimalizmu zimowego krajobrazu) . za posiadanie kolorowych skarpetek powinna być przyznawana premia (refleksje przy wieszaniu prania)
01/05 . Nový Jičín. cukiernia ciasteczkowych kóz . Rožnov pod Radhoštěm: do kościoła wchodzi się po ciszę . zastanawiam się nad źródłosłowem słowa pohanka (kasza ~~ jaglana) i czy ma to coś wspólnego ze sformułowaniem bieda-zupa
02/05 . czuję, że w globalnym świecie ostatnim wyznacznikiem Granicy pozostały taryfy roamingowe .osiągnięcia leksykalne na dziś: znamka, cesta, nebo (pierwsze okazało się całkiem przydatne) . tak naprawdę to żałuję tylko niezdjęcia Cyryla i Metodego, albowiem na pomniku byli bardzo sympatyczni i prawie bosi, w lichych łapciach (żałuję tylko jednego – Cyryla i Metodego). no i jeszcze gdyby tak zrobić zbliżenie na pomnik Radegasta z jego rozbrajającą kaczuszką. . mielę w głowie Rad... rad... rad... jak do licha był Radhost (vel Radegast) po polsku? ...Radogoszcz? [Później Wikipedia powie, że Radogost.] . pies tańczący z trzonkiem od łopaty pośród górskiego krajobrazu
03/05 . słówka na dziś: špek, válka (wojna), (špion) . pies z nagłą potrzebą komunikacyjną (Rožnov pod Radhoštěm, autobus Nový Jičín - Ostrava) . zastanawiam się, czy Nazaruk mógłby powiedzieć "otwierałem kiedyś okno dachowe" albo "...Tak, tak..., Cyryl i Metody, mają taki sympatyczny pomnik na górze Radhost. Obok kościółek z taką cebulastą banią, w stylu bizantyjskim. Idziesz sobie, patrzysz – drewniany, ale to taki figiel tylko, bo naprawdę to jest z kamienia. No, ale taki kamienny kościółek, na szczycie góry, gdzie ten, wiatr i, te... procesy erozyjne, to by długo na tej górze nie postał. Więc ci jego budowniczowie poszli po rozum do głowy i obłożyli go takimi..., no wiecie, deszczczułkami." Już słyszę go uszyma wyobraźni. . rozkminiam, czy słowo obiektyw ma coś wspólnego z obiektywizmem; innymi słowy, czy obiektyw jest obiektywny?
04/05 . słowa na dziś: nižnost, nemocnice, poslední, děkuji, jednička, teplota, včera, zitra, klíč, žde, jsem, dnes, stavební materiály (stavebniny), hlavní město, stavby na klíč, díky, zavolajte nám, Valašsko, pivovarna, letovisko, cesta ke slávě, Na shledanou, nikoli, dobrou chuť!, další podrobnosti, dvacet jedna procent, tradice - ekologicé kvalita, rychlejší, dobže, co ty děláš?, rajčata, plastová okna a dveře, děláme te pro vás, všechno pro vláry (vlára - keramická souprava), klobása, strana (partia), Rusko – Rusku (Dop.) . w Starym Bohuminie po chodniku przechadzają się kury. a Wietnamczycy pokątnie sprzedają spirytus. . Bohumin. przyjemnie drażni nozdrza zapach pieca chlebowego piekarni Na Růžku
06/05 . Jan "odejdź na kilka metrów" Cybis i obrazy "być może" (...ta zielona plama to pewnie drzewo, a w tej czerwonej można domyślać się domu, skoro to "pejzaż") . naiwna recepcja sztuki też zostawia cię z jąkąś emocją pod powiekami . przychodzę na dworzec, a tu na odjazd czeka pociąg REGIO do Bohumina. czy to może być przypadek? tuż po tym, kiedy zastanawiam się, jak zapisać zapach chleba z bohumińskiej piekarni? Wsiadam. . Babcia "bez kuchenki jak bez ręki"; dożyliśmy strasznych czasów, kiedy z góry już wiadomo, że naprawa się nie opłaca i lepiej kupić nowe.
08/05 pokrzywy kwitną ładnie
09/05 . W Warsie naprzeciwko mnie siadają: ojciec (ponad trzydziestkę) i syn (nie dałabym mu dwunastu lat, może dziewięć? Ale w rozmowie pada: dwanaście.). Syn jest typem inteligenta. Okulary, pije zieloną herbatę, wypowiada się elokwentnie, marszczy nos z takim mądrym wyrazem zadumy. Myślę sobie, kolejne przedwcześnie dorosłe dziecko. Tata młodego żartuje, że to on powinien zamówić zieloną herbatę, a młody – kamyki orzechowe, bo wtedy nie wywołaliby konfuzji kelnera. (Zdziwił się na „zieloną herbatę”. Ja też. Sądziłam, że latorośli chodzi o jakiś słodki herbaciany napój w plastikowej butelce.) Myślę sobie o nich: „inteligenci”. Robią miłe wrażenie przekornego, acz harmonijnego, partnerskiego rodzinnego stadła; kamyki i herbata zwłaszcza działają mi na wyobraźnię. Sympatyczne łamanie schematów, oceniam. I wtedy rodzic znad camemberta panierowanego z żurawiną podaje synowi gazetę, pewnie dlatego, że nie ma zwyczaju czytać przy jedzeniu i żeby dziecko jakoś rozerwać i zająć. Z przerażeniem stwierdzam, że mam przed oczyma „Nasz Dziennik”. Na jedynce „Dlaczego Komorowski nie powinien lecieć do Moskwy”. Zaskoczenie jest zupełne, Nasz Dziennik nijak nie pasuje do obrazu, który zdążył powstać w mojej głowie. Tak należy to nazwać – przerażeniem. Patrzę na mądralę w okularach z przerażeniem/ autentyczną troską. Myślę o tym, kim będzie w przyszłości. Zastanawiam się, czy może być mowa o tolerancji, narodowej jedności, wzajemnej akceptacji między mną, czytająca „Wyborczą”, a nimi, po drugiej stronie stolika, czytającymi „Nasz Dziennik”. Przecież są sympatyczni. Jedyne, co odczuwam to bariera, przezroczysty mur, który pomiędzy mną a nimi wyrósł – nagle, totalnie. Niezrozumienie, współczucie, żal? Przecież są sympatyczni, powtarzam sobie bezradnie. Otrząsam się z szoku i czytam dalej „Duży Format” sprzed kilku tygodni. Ci po drugiej stronie rozmowę prowadzą kulturalnie, ściszonym głosem. Docierają do mnie urywki konwersacji, mniej więcej takiej: – „Przeczytaj coś na głos.” – „Może o prezydencie?.” Nie podlizuj się. .... Kiedyś ty zostaniesz prezydentem, mówi Tata. – „I wtedy powiem, że mój tato nauczył mnie polityki”. No cóż, jestem... zasmucona, tak jakby moje najgorsze obawy właśnie się potwierdziły . na stronie 50. Buszu po polsku zbędna w kropka w środku 7. zdania, odnotowuję, zarażona pasją korektorską A.[nne] Fadiman
. W polskich Tatrach żyje 120 świstaków, wszystkie zmieściłyby się w tym wagonie metra. Pomóż nam je chronić. - przejmujący, choć inspirowany M-arketingowo apel. I nawet pomimo pewnych niedociągnięć logicznych, bo w wagonie metra z powodzeniem zmieściłoby się pięćdziesiąt razy więcej świstaków. (Dopisek z 19.05) Niedźwiedzi jest w Tatrach tylko15. To smutne, to zatrważające. I nawet wizja piętnastu niedźwiedzi stłoczonych w jednym wagonie metra nie poprawia humoru.
10/05 M. Syrnyk, Ukraińcy w Polsce 1918-1939. Oświata i szkolnictwo, wyd. KRYNICA DESIGN STUDIO, o sobie wydawca informuje wielkimi białymi literami na pierwszej stronie okładki, niebieskiej
wydatki na komunikację: 2, 40 zł
11/05 „kraj początku podróży” brzmi zbyt romantycznie jak na deklarację celną. trudno. fraza „zi mnoju priamujut' nepownolitni dity” pewnym, hm patosem oraz zapiętą na sztywny kołnierzyk (i wszystkie guziki śnieżnobiałej koszuli) uroczystością również zdradza swą dwuznaczną proweniencję
13/05 . to chyba nie jest jeszcze czas, żeby żyć wspomnieniami. nawet jeśli całkiem poważnie czuję się starcem bez przyszłości. . . a potem przychodzą Hania z Helenką, na oko czteroletnie i robią terapię dmuchawcem. Dmuchawiec płoszy złe duchy. Uczę się rozmawiać. Zapomniałam już, że istnieje skakanka. . Królikarnia: nie deptać stokrotek
15/05 (Noc Muzeów)
wydatki na komunikację 15/16: 3 zł
16/05 . piękną mamy jesień tej wiosny (przy czym „piękna” to dalece, oj, dalece posunięty eufemizm) . Łesia, Listy 1881 – 1900 rr. (tom 9.), s. 46 W liście do brata (P.M. Kosacza) z Wiednia, 14 lutego 1981 roku pisze:«Біда, що ніяк не можу до віденської вимови звикнути і через те ходлу між німотою, немов глуха, – аж прикро. Якби не компатріоти, то прийшлося б загигути цією німотою.» I przypomina się Kijów, gdzie ja jak niemota wobec surżyko-oraz-rosyjskojęzycznego tłumu, przy czym niekoniecznie umiałabym rozróżnić.
17/05 wydatki na komunikację: 2 zł
|
Tagi
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||