|
środa, 17 listopada 2010
Wiosna
29/04 wiosna jest niczym dobra wróżka, która przyodziewa krajobraz-żebraka w szmaragdowy płaszcz. to, co pobladłe-spękane, przygarbione-liszajowate ubiera w sukna zwiewne i piękne. zieloną nicią ceruje i łata krajobraz, gdy ten już całkiem rozłazi się w szwach . spijamy miód z naszych ust i nektar z naszych ciał
wydatki na komunikację: 1 zł
30/04 . zieleń jest tak bujna i intensywna, że aż bolą oczy (o dziwo wciąż przyzwyczajone do spokojnego minimalizmu zimowego krajobrazu) . za posiadanie kolorowych skarpetek powinna być przyznawana premia (refleksje przy wieszaniu prania)
01/05 . Nový Jičín. cukiernia ciasteczkowych kóz . Rožnov pod Radhoštěm: do kościoła wchodzi się po ciszę . zastanawiam się nad źródłosłowem słowa pohanka (kasza ~~ jaglana) i czy ma to coś wspólnego ze sformułowaniem bieda-zupa
02/05 . czuję, że w globalnym świecie ostatnim wyznacznikiem Granicy pozostały taryfy roamingowe .osiągnięcia leksykalne na dziś: znamka, cesta, nebo (pierwsze okazało się całkiem przydatne) . tak naprawdę to żałuję tylko niezdjęcia Cyryla i Metodego, albowiem na pomniku byli bardzo sympatyczni i prawie bosi, w lichych łapciach (żałuję tylko jednego – Cyryla i Metodego). no i jeszcze gdyby tak zrobić zbliżenie na pomnik Radegasta z jego rozbrajającą kaczuszką. . mielę w głowie Rad... rad... rad... jak do licha był Radhost (vel Radegast) po polsku? ...Radogoszcz? [Później Wikipedia powie, że Radogost.] . pies tańczący z trzonkiem od łopaty pośród górskiego krajobrazu
03/05 . słówka na dziś: špek, válka (wojna), (špion) . pies z nagłą potrzebą komunikacyjną (Rožnov pod Radhoštěm, autobus Nový Jičín - Ostrava) . zastanawiam się, czy Nazaruk mógłby powiedzieć "otwierałem kiedyś okno dachowe" albo "...Tak, tak..., Cyryl i Metody, mają taki sympatyczny pomnik na górze Radhost. Obok kościółek z taką cebulastą banią, w stylu bizantyjskim. Idziesz sobie, patrzysz – drewniany, ale to taki figiel tylko, bo naprawdę to jest z kamienia. No, ale taki kamienny kościółek, na szczycie góry, gdzie ten, wiatr i, te... procesy erozyjne, to by długo na tej górze nie postał. Więc ci jego budowniczowie poszli po rozum do głowy i obłożyli go takimi..., no wiecie, deszczczułkami." Już słyszę go uszyma wyobraźni. . rozkminiam, czy słowo obiektyw ma coś wspólnego z obiektywizmem; innymi słowy, czy obiektyw jest obiektywny?
04/05 . słowa na dziś: nižnost, nemocnice, poslední, děkuji, jednička, teplota, včera, zitra, klíč, žde, jsem, dnes, stavební materiály (stavebniny), hlavní město, stavby na klíč, díky, zavolajte nám, Valašsko, pivovarna, letovisko, cesta ke slávě, Na shledanou, nikoli, dobrou chuť!, další podrobnosti, dvacet jedna procent, tradice - ekologicé kvalita, rychlejší, dobže, co ty děláš?, rajčata, plastová okna a dveře, děláme te pro vás, všechno pro vláry (vlára - keramická souprava), klobása, strana (partia), Rusko – Rusku (Dop.) . w Starym Bohuminie po chodniku przechadzają się kury. a Wietnamczycy pokątnie sprzedają spirytus. . Bohumin. przyjemnie drażni nozdrza zapach pieca chlebowego piekarni Na Růžku
06/05 . Jan "odejdź na kilka metrów" Cybis i obrazy "być może" (...ta zielona plama to pewnie drzewo, a w tej czerwonej można domyślać się domu, skoro to "pejzaż") . naiwna recepcja sztuki też zostawia cię z jąkąś emocją pod powiekami . przychodzę na dworzec, a tu na odjazd czeka pociąg REGIO do Bohumina. czy to może być przypadek? tuż po tym, kiedy zastanawiam się, jak zapisać zapach chleba z bohumińskiej piekarni? Wsiadam. . Babcia "bez kuchenki jak bez ręki"; dożyliśmy strasznych czasów, kiedy z góry już wiadomo, że naprawa się nie opłaca i lepiej kupić nowe.
08/05 pokrzywy kwitną ładnie
09/05 . W Warsie naprzeciwko mnie siadają: ojciec (ponad trzydziestkę) i syn (nie dałabym mu dwunastu lat, może dziewięć? Ale w rozmowie pada: dwanaście.). Syn jest typem inteligenta. Okulary, pije zieloną herbatę, wypowiada się elokwentnie, marszczy nos z takim mądrym wyrazem zadumy. Myślę sobie, kolejne przedwcześnie dorosłe dziecko. Tata młodego żartuje, że to on powinien zamówić zieloną herbatę, a młody – kamyki orzechowe, bo wtedy nie wywołaliby konfuzji kelnera. (Zdziwił się na „zieloną herbatę”. Ja też. Sądziłam, że latorośli chodzi o jakiś słodki herbaciany napój w plastikowej butelce.) Myślę sobie o nich: „inteligenci”. Robią miłe wrażenie przekornego, acz harmonijnego, partnerskiego rodzinnego stadła; kamyki i herbata zwłaszcza działają mi na wyobraźnię. Sympatyczne łamanie schematów, oceniam. I wtedy rodzic znad camemberta panierowanego z żurawiną podaje synowi gazetę, pewnie dlatego, że nie ma zwyczaju czytać przy jedzeniu i żeby dziecko jakoś rozerwać i zająć. Z przerażeniem stwierdzam, że mam przed oczyma „Nasz Dziennik”. Na jedynce „Dlaczego Komorowski nie powinien lecieć do Moskwy”. Zaskoczenie jest zupełne, Nasz Dziennik nijak nie pasuje do obrazu, który zdążył powstać w mojej głowie. Tak należy to nazwać – przerażeniem. Patrzę na mądralę w okularach z przerażeniem/ autentyczną troską. Myślę o tym, kim będzie w przyszłości. Zastanawiam się, czy może być mowa o tolerancji, narodowej jedności, wzajemnej akceptacji między mną, czytająca „Wyborczą”, a nimi, po drugiej stronie stolika, czytającymi „Nasz Dziennik”. Przecież są sympatyczni. Jedyne, co odczuwam to bariera, przezroczysty mur, który pomiędzy mną a nimi wyrósł – nagle, totalnie. Niezrozumienie, współczucie, żal? Przecież są sympatyczni, powtarzam sobie bezradnie. Otrząsam się z szoku i czytam dalej „Duży Format” sprzed kilku tygodni. Ci po drugiej stronie rozmowę prowadzą kulturalnie, ściszonym głosem. Docierają do mnie urywki konwersacji, mniej więcej takiej: – „Przeczytaj coś na głos.” – „Może o prezydencie?.” Nie podlizuj się. .... Kiedyś ty zostaniesz prezydentem, mówi Tata. – „I wtedy powiem, że mój tato nauczył mnie polityki”. No cóż, jestem... zasmucona, tak jakby moje najgorsze obawy właśnie się potwierdziły . na stronie 50. Buszu po polsku zbędna w kropka w środku 7. zdania, odnotowuję, zarażona pasją korektorską A.[nne] Fadiman
. W polskich Tatrach żyje 120 świstaków, wszystkie zmieściłyby się w tym wagonie metra. Pomóż nam je chronić. - przejmujący, choć inspirowany M-arketingowo apel. I nawet pomimo pewnych niedociągnięć logicznych, bo w wagonie metra z powodzeniem zmieściłoby się pięćdziesiąt razy więcej świstaków. (Dopisek z 19.05) Niedźwiedzi jest w Tatrach tylko15. To smutne, to zatrważające. I nawet wizja piętnastu niedźwiedzi stłoczonych w jednym wagonie metra nie poprawia humoru.
10/05 M. Syrnyk, Ukraińcy w Polsce 1918-1939. Oświata i szkolnictwo, wyd. KRYNICA DESIGN STUDIO, o sobie wydawca informuje wielkimi białymi literami na pierwszej stronie okładki, niebieskiej
wydatki na komunikację: 2, 40 zł
11/05 „kraj początku podróży” brzmi zbyt romantycznie jak na deklarację celną. trudno. fraza „zi mnoju priamujut' nepownolitni dity” pewnym, hm patosem oraz zapiętą na sztywny kołnierzyk (i wszystkie guziki śnieżnobiałej koszuli) uroczystością również zdradza swą dwuznaczną proweniencję
13/05 . to chyba nie jest jeszcze czas, żeby żyć wspomnieniami. nawet jeśli całkiem poważnie czuję się starcem bez przyszłości. . . a potem przychodzą Hania z Helenką, na oko czteroletnie i robią terapię dmuchawcem. Dmuchawiec płoszy złe duchy. Uczę się rozmawiać. Zapomniałam już, że istnieje skakanka. . Królikarnia: nie deptać stokrotek
15/05 (Noc Muzeów)
wydatki na komunikację 15/16: 3 zł
16/05 . piękną mamy jesień tej wiosny (przy czym „piękna” to dalece, oj, dalece posunięty eufemizm) . Łesia, Listy 1881 – 1900 rr. (tom 9.), s. 46 W liście do brata (P.M. Kosacza) z Wiednia, 14 lutego 1981 roku pisze:«Біда, що ніяк не можу до віденської вимови звикнути і через те ходлу між німотою, немов глуха, – аж прикро. Якби не компатріоти, то прийшлося б загигути цією німотою.» I przypomina się Kijów, gdzie ja jak niemota wobec surżyko-oraz-rosyjskojęzycznego tłumu, przy czym niekoniecznie umiałabym rozróżnić.
17/05 wydatki na komunikację: 2 zł
sobota, 30 października 2010
04/04 . rozmawiamy o zniczach, wkładach, kwiatach – które zabrać, które zostawić, w którą stronę przesunąć i czy nie mają za sucho (to aż nieprawdopodobne, jak niewyczerpany i wielowątkowy jest to temat); zamiast mówić o tym, dlaczego jesteśmy tu w ten wielkanocny poranek. pokrywamy ciszę. nie umiemy mówić o Nim. Babcia głaszcze płytę na pożegnanie, znowu zazdroszczę jej tego gestu.
. „Dla spragnionych szumu górskich strumyków polecamy spacer wzdłuż pięknego potoku Głuchy, który płynie przez całą wieś w kierunku Polany.” Jakub Doliwa, Skorodne, „Bieszczady” nr 3/ 2010 – pięknie to wyszło
10/04 Rządowy Tupolew z parą prezydencką i innymi 95 osobami na pokładzie rozbił się w lesie pod Smoleńskiem
11/04 Robisz mi kawę. Długo i starannie pastuję twoje buty robocze czarną farbą. Każę ci wziąć wodę. Pytam, czy nie będziesz głodny. Żegnamy się wczesnym rankiem, jest chłodno, ciemno i surrealistycznie. Zdążymy się jeszcze pocałować, zanim przyjedzie samochód.
13/04 wydatki na komunikację: 3,40 zł (w tym złotówka zjedzona przez automat)
14/04 wydatki na komunikację: 2 zł
16/04 . – A co mu się stało? . przyjemnie jest dostać nieoczekiwaną przesyłkę z Polskiego Radia . Rozbraja mnie Majk Johansen, który у післямові до «Подорожі ученого доктораЛеонардо», перепросивши читачів, пояснює навіщо написано твір: «Ніде не написано, щоавтор у літературному творі зобов'язався водити живих людей по декоративних пейзажах.Він може спробувати навпаки водити декоративних людей по живих і соковитих краєвидах». I smuci ironia losu, która przejawia się w tym, że 8 серпня 1937 року письменника було заарештовано у його харківській квартирі по вулиці Червоних письменників, 5. A więc nie ochroniła go moc sprawcza języka.
18/04 . Piękny to język, w którym istnieje słowo dla oznaczenia „części budynku, na którą pada słońce” (осоння) . kto by pomyślał, że za Ślimakiem są takie skarby . a jednak można znaleźć swoją Warszawę. wystarczy zejść z po stokroć utartego szlaku
19/04 . dziś mlecze na miejskich trawnikach też pamiętają, że było powstanie w getcie . to straszne nie móc do Ciebie zadzwonić.
wydatki na komunikację: 4,80
20/04 wydatki na komunikację: 3 zł
21/04 . Pani Kokonenko i mit założycielski Google (Gogol) . nasypy się zazieleniły . Na peronie we Włoszczowie zdjęcie Gosiewskiego z ukośnym czarnym paskiem w rogu, znicze i kwiaty. W pociągu IR Zeman dialog: – Włoszczowa Gosiewskiego. . siedzę na przystanku pod dworcem, jakiś dziarski chłopina zagaduje: – Plecak lepszy od torby? Milczę, wykrzywiając usta w łagodnym uśmiechu. – Oprzeć się można – puentuje nieznajomy. Ja, w przeciwieństwie do nieznajomego, zawsze wiedziałam, że plecak jest lepszy od torby. . ul. Taborowa w Kędzierzynie-Koźlu i same sprzeczności: "kwiaty i wiązanki z roślinności sztucznej"; nieopodal na ogrodzeniu tablica ZAKŁAD TABORU W KATOWICACH . Idę więc przez las i co chwilę mówię do siebie "Ну, да", w ramach dialogu wewnętrznego, rzecz jasna. Kto nie ma samochodu, widzi jelonka. albo: Magnolia to kwiat wyjątkowej urody. albo: Zamurowane okno jest zawsze jak ziejąca rana., co przypomina mi pytanie z sali na spotkaniu z Beresiem i Krzysztofem Burnetko: czy Marek Edelman był człowiekiem prostym, banalnym? I uwieńczenie odpowiedzi (grzecznej): – Lubił powtarzać: "W życiu to ja lubię kawior i piękne dziewczyny".
wydatki na komunikację: 1 zł
23/04 . світло просочується через друк грайливо . збіги та співпадіння: Monteń w przekładzie z poety węgierskiego . Велика радість Тебе почути. Врешті!
25/04 na s. 258 W rajskiej dolinie wśród zielska plama po kawie z termosu
wydatki na komunikację: 1 zł
26/04 budowałyśmy z klocków lego państwo policyjne
28/04 szyszki: . łyżka kakao . 6 małych paczek ryżu prep./ 3 średnie ~ duże . 1,5 kostki margaryny . kilo krówek – podgrzać, wymieszać, formować, suszyć. wychodzi b. dużo 01/03 Dla zabicia czasu u Bazylego wertuję Museums of Kiev, broszurkę z fotografiami i w języku angielskim. Wpadają mi w oko sputniki w muzeum historii, kaktusy i błękit w domu-muzeum Rylskiego. Odwiedziny odkładam na później. (A „później” mylę muzeum Rylskiego z muzeum Bażana, ale nic to, wszystko przede mną).
02/03 . Пані Професор мрійливо повідомляє нам: «Уже передчуваю щасливі дні нашого захисту...» . odpadanie i przyszywanie guzików. przyszywanie i odpadanie guzików…
03/03 awanturnicza wyprawa nad Jeziorko Imielnickie. w pewnym sensie niedoszła. nie doszła. ale awantury i grozy co niemiara.
04/04 . uparcie nazywam termos czajnikiem. gdybym chociaż nosiła w nim herbatę… . przeczytałam najpierw „Lwów – ceniony raj dla studentów”, i to hasło мені більш до душі . sezon kolorowych kartoników (триває) . (wypluwam z siebie obrażony bełkot) Wiem już, co mi się nie podoba w Warszawie. Potrzebuję cichych i spokojnych uliczek. Chodzenie takimi sprawia przyjemność. Tu, żeby je znaleźć, trzeba się nieźle nagimnastykować. A do miejsca przeznaczenia najlepiej dojechać metrem. Żeby nie czuć dotkliwej nieprzyjemności, idąc. Taka Dolinka Służewiecka – OK., jeśli zabierzesz ze sobą mp3 i próbujesz udawać, że ruchliwa szosa tuż obok nie istnieje. . (глузливо) to chyba jakieś zagięcie, zakrzywienie czasoprzestrzeni sprawia, że mogę wyjść z akademika 10 min przed seansem i zdążyć na film
06/03 . tu, gdzie skwierczenie jest cudem (akademik) . Jeziorko Imielnickie. Idę dowkoła ozera ne z pryjemnistju i dla pryjemnosti, tylko żeby się wreszcie do jego tafli, zazdrośnie strzeżonej tajemnicy tych, co pobudowali tu sobie domy, przedrzeć. Na bodaj ostatniej zabudowanej, a niezagrodzonej (jeszcze) drodze dostępu znajduję butelkę po Nemiroff Ukrainian Imported Wheat Vodka. I jak tu nie poczytywać tego za dobry znak?. A gdy już kończę swój skomplikowany marszrut i docieram do celu, spostrzegam, że tuż obok punktu wyjścia, za skrzyżowaniem znajdował się kawałek łąki (wciąż niezabudowany), którym wciąż można całkiem swobodnie, poprzez ścieżkę w trawach sięgających po pas, do jeziorka dojść. A więc zrobiłam pełne koło. Ale te emocje psa tropiciela, które towarzyszyły mi po drodze, ta awanturnicza żyłka, ta z trudem hamowana wściekłość na widok tabliczki z napisem „Osiedle zamknięte” – bezcenne.
07/03 . [Manifa] ćwiczę dostojny krok marszowy. a jednak się da . UFA: czy dziecko smakuje jak kurczak?
08/03 . kobiety w metrze z mniej lub bardziej uwiędłymi tulipanami, traktowanymi czasem trochę jak rekwizyt do miętoszenia . „W związku z budową Mostu Północnego zawieszeniu ulega funkcjonowanie przystanku Prozy 01” (proza życia) . сумно і моторошно після почутого
11/03 Ł: – Ja jestem idiotą, ty jesteś kretynką, świetnie się uzupełniamy.
12/03 . Z radia: Hanna Krall o szczęściu: I był śnieg, był mróz, było niebo takie piękne. I ten śnieg był taki czysty, lśniący w tym słońcu. I to było dość daleko… Długo szłam. I szłam, i szłam, i szłam…I z każdym krokiem, naprawdę, możecie mi wierzyć, z każdym krokiem rozumiałam coraz lepiej, co się stało: że oto skończyła się wojna, że ja tę wojnę przeżyłam, że ja żyję i że teraz już będzie wszystko dobrze. (TOK FM, Wrzenie Świata)
. Z prasy: Maria Karpowicz, lat 56, zamieszkała „na podlaskich wsiach”: Nagrodę to moje zdjęcie dostało? Dziwne gusta mają ludzie w Warszawie. (…) Załamanie mi się na twarzy maluje, a przecież taka jestem teraz szczęśliwa. Dziennikarz: Dlaczego? Maria Karpowicz: Bo w polu nie muszę robić, za kosą odbierać, snopków stawiać, gnoju wywozić. Od małości robiłam. Przed szkołą o świcie gęsi pasać, po szkole do lasu za krowami iść i wiersza się uczyć. Teraz od roku mam szczęście i spokój. Bo policzmy: dostałam 582 zł emerytury, mąż od wypadku ma 670 zł renty. To razem jest jednak 1252 zł co miesiąc. Wyśpi się człowiek nareszcie. Wstyd mówić, ale dziś dopiero o 6.30 wstałam. (DF ) . M: – Jakiej pasty używasz? Ł: – TOTAL .
14/03 . - W filiżance czy w szklance? Tylko dla tego pytania warto było wejść do baru dworcowego w Gliwicach. Залишки невловимої атмосфери ПНР-у. A ja, widząc te wszystkie kotlety na ladach (i okazały tort w lodówce; „On jest tak nasączony, proszę zobaczyć” – bufetowa lirycznym tonem), wdychając ten zapach, którego nie można nazwać świeżym, przez chwilę czuję powiew nostalgii za Ukrainą z jej bufetami i dworcami. Słodką gorącą kawą-herbatą w lichym plastikowym kubku. Podgrzewaniem pyriżkiw w mikrofalówce razem z plastikowym workiem. Kawa rozpuszczalna (sic!) w filiżance (sic!) – dobra.
. (IC Odra) Pasażer: – Jesteśmy spóźnieni? . У Варшаві – суцільне біле. Про таке найчастіше кажуть «казково».
15/03 . Przedszkolanka: – Pani przechodzi przez płot, widzicie? Tak nie wolno robić. . Bazyli: – (…) Serhij Żadan… Serhij, tak? . z Bazylim o: dorabianiu u Niemca i niemieckim przekręcie na wzór polnishe gescheft, kabinach dźwiękoszczelnych dla szpiegów i tłumaczy – montowanych nitami za pomocą rewolwerku-karabinku, chińskich bańkach bezogniowych, ukraińskim masażyście Wołodymyrze Wełyczkowskim, Warszawa, ul. …………..* i specu od chiromancji Wołodii Sanżelewskim, alienacji w ekonomii – kiedy produkt zapanuje nad wytwórcą – „Ja wyprodukowałem rower, a rower nade mną zapanował”; marihuance, która zaczyna panować nad ludźmi, handlu bronią
* Nie bardzo mogę się skupić na takich detalach, bo okno, choć otwarte, ma zwyczaj zatrzaskiwać się od najlżejszego podmuchu wiatru, jest morderczo duszno, rozebrałam się już do maksimum, na jakie pozwala mi skromność, cierpię okrutnie, a jak trudno jest wejść w słowo ze swoim „to może ja otworzę okno” perorującemu Bazylemu wie tylko ten, kto choć raz miał z nim do czynienia. Następnie Bazyli przysiada do nas, które siedzimy za nakrytym zielonym suknem, stołem prezydialnym, tym samym blokując mi drogę dostęp do okna. To koniec, myślę sobie, umrę wskutek krańcowego niedotlenienia. Szczęśliwie Bazyli wreszcie sam wpada na pomysł, żeby do okna podejść, okno otworzyć i okno dyskretnie, zasłaniając całą procedurę własnym ciałem (a więc przy pomocy niewiadomego przedmiotu), unieruchomić.
18/03 . подумки: зараз собі влаштую приємність читання в трамваю . Ideał sięgnął bruku: „Fakt” wydaje „Chopin. Książka i płyta”. . Femina, film Jana Kidawy-Błońskiego: Różyczka [потрясаючий], zapisuję na świeżo, jeszcze w sali kinowej – nie kpiąc, ale dlatego, że umysł często wybiera drogę na skróty. pamiętam to dojmujące wrażenie, gdy film się skończył i zabrzmiała muzyka. i to pulsujące kotłowanie w środku to nie była zasługa samej tylko muzyki, lirycznej i chwytającej za serce. .Ulubione powiedzonko Pani Profesor dopada mnie nawet w kinie. Jak mawiał Grek Apelles: Nulla dies sine linea (Never a day without a line. Жодного дня без рядка. Ani dnia bez linijki).
wydatki na komunikację: 4,80
21/03 CH Arkadia i Umshlagplatz – połączenie zatrważające i niegodne. a ten cały konsumpcjonizm to nie na moje nerwy.
wydatki na komunikację: 3,80
22/03 . Paulina W. mówi, że ma swoje miejsca we Lwowie. Gdy ma dość, mówi sobie: rzucam to wszystko i jadę zobaczyć, jak kwitną magnolie w parku Stryjskim. Myślę, że to, co dała nam ta katedra, to swój Lwów, swój Kijów, swój Frankiwsk. Tylko, że łatwiej pojechać do swojego Lwowa niż swojego Kijowa. Przynajmniej Frankiwsk może być „swój” tak po prostu. Poprzez obecność Jeziora. I dzięki nagromadzeniu mitów. . Dwie dziewczynki w metrze, znudzone, wymachują nogami. Ta mniejsza intensywniej i z większą swobodą. Ma przewagę – jej nogi pewniej wiszą w powietrzu. Zazdroszczę im. Moje nogi są za długie, tępo uderzają w podłogę. . Ostatnio w kinie zbyt często dopadają mnie Znaki. Jeszcze rano omawialiśmy z Lidą błyskuczyj Mały, lecz maksymalistyczny manifest translatologiczny Stanisława Barańczaka. I Lida powiedziała, że Barańczak jest chory i nie może pracować tak jak kiedyś. A chciałby przetłumaczyć całego Szekspira. To smutne i to uderza we mnie rykoszetem po obejrzeniu „Była sobie dziewczyna” w Muranowie, po staroświecku dystyngowany, poważny, głęboki głos lektora: fragmenty Króla Leara w przekładzie Stanisława Barańczaka. I tenże Szekspir.
wydatki na komunikację: 3,40
28/03 reszta w dziesięciozłotówkach ze 100 rodzi déjà vu i nostalgię za Kijowem
wydatki na komunikację: 1 zł
29/03 dzień świadomego macierzyństwa z Pauliną W. i noc świadomej konsumpcji z Pauliną S.
31/03 . napis na koszuli nocnej – Love is like a cup of hot cofee, dyrdymał, ale mnie wydaje się sympatyczny bo gdyż jestem uzależniona od kawy. . odwykłam od tego nadętego towarzystwa w ekspresie. laptopy, biznesy i ta irytująca pewność siebie. ja naprawdę lubię IR Zemes, nie potrzebuję miękkich foteli.
wydatki na komunikację – 1 zł (nie licząc 82,33 wydatków na PKP z powodu spóźnienia)
|
Tagi
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||